Elektryki i hybrydy • 24/7

Transport aut elektrycznych Lubin

Zasięg skończył się między węzłami na S3 albo elektryk stoi pod blokiem z zaciągniętym hamulcem i nie reaguje na nic? Zabieramy takie auta wyłącznie na platformie — holowanie na kołach może kosztować więcej niż sama usterka.

SUV wciągany wyciągarką na platformę lawety – przewóz auta elektrycznego Lubin

Jeszcze kilka lat temu elektryk na ulicach Lubina był ciekawostką. Dziś stoją na parkingu pod Cuprum Areną przy ładowarkach, jeżdżą w służbowych flotach spółek pracujących dla kopalni, a przy nowszych blokach na Przylesiu czy Polnym coraz częściej widać wallboxy na ścianie garażu. Z tym przyszła kategoria zgłoszeń, której wcześniej nie znaliśmy: samochód jest cały, nic nie stuka i nie cieknie, a mimo to stoi jak wmurowany.

Transport aut elektrycznych w Lubinie robimy jednym sposobem — na platformie, z kołami w powietrzu. Nie jest to nasz wymysł, tylko wymóg zapisany w instrukcjach większości producentów. Holowanie elektryka na sztywnym holu albo na dwóch kołach potrafi skończyć się uszkodzeniem napędu, którego nie pokryje żadna gwarancja.

Skąd zakaz holowania na kołach

Auto spalinowe wrzucasz na luz i koła toczą się niezależnie od silnika. W elektryku przekładnia jest zwykle jednobiegowa i spięta z osią na stałe, więc obracające się koła napędzają silnik — a ten, kręcony od strony kół, zaczyna pracować jak generator. Prąd płynie do elektroniki mocy, która w wyłączonym aucie nie chłodzi się ani nie steruje przepływem. Kilka kilometrów może ujść na sucho, kilkanaście już niekoniecznie.

Drugi problem to ciężar. Bateria trakcyjna zamontowana w podłodze waży tyle, co cztery dorosłe osoby, przez co niewielki hatchback na prąd jest cięższy od dużego kombi z dieslem. Liczy się to przy wyborze lawety, a jeszcze bardziej przy podnoszeniu: obudowa baterii zajmuje niemal całą podłogę i nie wolno jej podeprzeć ani zahaczyć.

  • Samochody bateryjne — od miejskich po duże SUV-y i dostawcze
  • Hybrydy zwykłe i hybrydy ładowane z gniazdka
  • Auta, które dojechały do zera procent i odmówiły dalszej jazdy
  • Elektryki z rozładowanym akumulatorem pomocniczym 12 V
  • Samochody po kolizji, z zablokowanymi kołami lub aktywnym hamulcem postojowym
  • Nowe auta odbierane z salonu lub komisu, jeszcze bez tablic
Elektryczny SUV na lawecie w drodze do stacji ładowania – Lubin

Zero procent daleko od gniazdka

Gdy w spalinowym aucie zabraknie paliwa, przywozimy kanister — zobacz dowóz paliwa — i sprawa jest załatwiona w kwadrans. Z energią jest inaczej: nie ma przenośnego źródła, które naładuje pakiet na poboczu w sensownym czasie. Zostaje przewóz do najbliższej sprawnej ładowarki, do domu z własnym gniazdem albo do serwisu.

Najwięcej takich wezwań przyjmujemy od listopada do marca, gdy ogrzewanie kabiny i mróz zjadają zasięg szybciej, niż pokazuje komputer. Typowy scenariusz: kierowca z Zielonej Góry albo ze Szczecina jedzie S3 na południe, planuje ładowanie za Polkowicami, a stanowisko okazuje się zajęte lub wyłączone. Zanim zamówisz lawetę, powiedz nam, ile procent jeszcze zostało i dokąd jedziesz — jeśli policzymy, że dojedziesz do ładowarki w mieście, powiemy to wprost.

Pełna bateria, a auto martwe

Sytuacja, która zaskakuje najbardziej: pakiet trakcyjny naładowany, a samochód nie chce się obudzić. Sprawcą jest prawie zawsze zwykły akumulator 12 V, taki jak w każdym aucie — to on zasila sterowniki, zamki i hamulec elektryczny. Gdy padnie, nie zwolnisz hamulca postojowego, nie włączysz trybu serwisowego i nie przestawisz auta nawet o metr.

Często pomaga podanie napięcia z zewnątrz na akumulator 12 V — postępujemy tak samo jak przy rozruchu akumulatora. Jeśli elektronika wciąż milczy, podkładamy pod koła wózki manewrowe i wciągamy auto na platformę bez ich obracania. Po asfalcie nie ciągniemy niczego.

Kolizja z elektrykiem — inne zasady

Pakiet ogniw po uderzeniu bywa zdradliwy: może wyglądać na cały, a zapalić się po kilku godzinach, kiedy nikt już przy aucie nie stoi. Dlatego elektryka po zdarzeniu nie odstawiamy na ciasny parking pod blokiem ani do zatłoczonego warsztatu, tylko w miejsce z wolną przestrzenią dookoła — i informujemy odbierającego, z czym ma do czynienia.

Przewodów w pomarańczowej izolacji nie dotykamy i tobie też odradzamy, nawet jeśli wyglądają na nienaruszone. Co robić po stłuczce, spisaliśmy na stronie pomoc drogowa po wypadku.

Skąd najczęściej zabieramy elektryki

Z osiedlowych parkingów, spod ładowarek przy galerii i w centrum, z placów firmowych na północy miasta, a sporo kursów zaczyna się na drodze ekspresowej S3 — między węzłami Polkowice a Lubin Południe stacja ładowania jest zawsze dalej, niż obiecuje nawigacja.

PolkowiceLegnicaŚcinawaChocianówRudnaProchowiceOboraChróstnikRaszówkaGłogów

Cenę usłyszysz pod 535 456 815. Powiedz, jaki to model i czy koła się obracają — wtedy wiemy, czy pakować wózki manewrowe.

FAQ

Najczęściej zadawane pytania

Czemu nie weźmiecie elektryka na hol, skoro to szybsze?
Bo w większości elektryków silnik jest na stałe sprzęgnięty z kołami. Gdy auto toczy się z wyłączonym układem, silnik pracuje jak generator i wysyła prąd do elektroniki, która wtedy nie jest chłodzona ani sterowana. Producenci zabraniają tego w instrukcjach, a naprawa falownika to wydatek rzędu ceny używanego auta. Dlatego zawsze przyjeżdżamy z platformą.
Stoję z zerowym zasięgiem na S3 — przywieziecie prąd?
Nie, nie ma urządzenia, które naładuje baterię trakcyjną na poboczu w rozsądnym czasie. Zabieramy auto na lawetę i wieziemy do najbliższej czynnej ładowarki w Lubinie albo pod dom, jeśli masz gdzie podłączyć. Zjedź najpierw na pas awaryjny i wystaw trójkąt sto metrów za autem.
Bateria pokazuje osiemdziesiąt procent, a samochód nie rusza. Co jest?
Najpewniej padł akumulator pomocniczy 12 V, który budzi sterowniki i zwalnia hamulec postojowy. Bez niego auto jest zablokowane na kołach. Próbujemy podać napięcie z zewnątrz, a jeśli to nie pomoże, wjeżdżamy pod koła wózkami manewrowymi i wciągamy auto na platformę bez ich kręcenia.
Zapłacę więcej niż za zwykłe auto?
Stawka za przewóz jest taka sama jak przy spalinowym samochodzie podobnej wielkości. Dopłata wchodzi w grę tylko wtedy, gdy koła są zablokowane i trzeba użyć wózków manewrowych — powiemy o niej w rozmowie, zanim wyjedziemy. Widełki są w cenniku.
Mam hybrydę — też musi jechać na lawecie?
Tak. W hybrydach, zwłaszcza ładowanych z gniazdka, holowanie na kołach jest zwykle zakazane albo dopuszczone tylko na kilka kilometrów przy niskiej prędkości. Traktujemy je jak pełne elektryki: wjeżdżają na platformę i jadą z kołami w górze.
Miałem stłuczkę elektrykiem — na co uważać?
Na baterię. Uszkodzony pakiet może zapalić się wiele godzin po zdarzeniu, nawet gdy wygląda na cały. Dlatego takiego auta nie stawiamy na ciasnym parkingu, tylko w miejscu z przestrzenią dookoła, i uprzedzamy serwis. Nie dotykaj pomarańczowych przewodów ani niczego, co z nich wystaje.
Jak podnosicie auto, skoro pod spodem jest bateria?
Najczęściej wcale — wjeżdża na platformę po najazdach albo wciągamy je wyciągarką. Jeśli musimy unieść koło, podpieramy wyłącznie w punktach wskazanych przez producenta, nigdy pod obudową pakietu.
Nawigacja pokazuje, że dojadę do ładowarki. Wzywać was czy ryzykować?
Zimą na S3 realne zużycie bywa o jedną trzecią wyższe, niż liczy komputer pokładowy, więc zapas dwudziestu kilometrów może nie wystarczyć. Zadzwoń i podaj procent baterii, temperaturę i cel. Jeżeli uznamy, że dojedziesz, nie będziemy wysyłać lawety na siłę.

Auto stanęło w Lubinie albo na trasie?

Zadzwoń — kwotę usłyszysz w rozmowie, laweta rusza od razu.

+48 535 456 815 Wezwij lawetę
Zadzwoń 535 456 815