Wyciąganie auta z rowu Lubin
Koło zjechało poza asfalt, auto siedzi w piachu albo w rozmiękłej łące? Przyjedziemy z wyciągarką i postawimy je z powrotem na drodze bez nowych uszkodzeń.

Okolice Lubina mają dwa oblicza. Na zachód i północny zachód, w stronę Chocianowa i Przemkowa, ciągną się lasy poprzecinane piaszczystymi drogami — wygląda to niegroźnie, dopóki przednie koła nie zaczną się w tym piachu zakopywać. Na wschód, za Siedlcami i Niemstowem, zaczyna się dolina Odry pod Ścinawą: łąki i rozlewiska, które po każdym większym deszczu zamieniają się w grzęzawisko. Do tego dochodzi sama Wysoczyzna Lubińska, lekko pofałdowana, z rowami i niewysokimi skarpami wzdłuż dróg gminnych, a zimą z lodem w zacienionych zakrętach. Miejsc, żeby wylądować poza jezdnią, jest więc pod dostatkiem.
Podczas wyciągania auta z rowu różnica między fachowcem a przypadkowym pomocnikiem polega na tym, co zostanie z samochodu po akcji. Lina zaczepiona o byle co urywa zderzak, gniecie chłodnicę, wygina belkę — i nagle zamiast kwadransa roboty masz tydzień w blacharni. Dlatego zanim napniemy cokolwiek, oglądamy pochylenie, podłoże i punkty holownicze, które producent umieścił w tym modelu.
Sytuacje, które obsługujemy
- Auto, które zjechało jednym bokiem lub całe do przydrożnego rowu
- Samochód zakopany w sypkim piachu na drodze leśnej
- Pojazd ugrzęźnięty w mokrej łące albo rozjeżdżonej drodze polnej
- Auto, które zsunęło się z oblodzonego podjazdu lub zakrętu
- Samochód na boku albo na dachu po wypadnięciu z drogi
- Pojazd zawieszony na skarpie, krawężniku lub w wykopie przy budowie
Jak to robimy
Na lawecie mamy wyciągarkę, a do niej pasy, szekle i zblocze. Zaczep idzie tylko w oczko holownicze albo w element nośny — nigdy w wahacz, zderzak czy hak przyczepy. Linę napinamy powoli, patrząc, jak auto zachowuje się przy pierwszych centymetrach ruchu. Gdy kierunek ciągnięcia jest niekorzystny, przekładamy linę przez zblocze i zmieniamy kąt; dzięki temu nadwozie nie dostaje szarpnięcia, a koła nie lecą po gruncie bokiem.
Kiedy samochód stoi już na asfalcie, sprawdzamy, czy nadaje się do jazdy: koła, osłony podwozia, miska olejowa, ślady wycieków. Jeśli wszystko w porządku, ruszasz dalej. Jeśli coś zostało w rowie — na przykład opona na feldze albo oderwana osłona — zabieramy auto na platformę i wieziemy do warsztatu. Więcej o tym na stronie holowanie w Lubinie.
Co zrobić, zanim dojedziemy
Nie próbuj wyjeżdżać „na siłę”. W piachu i błocie gaz do dechy tylko wkopuje koła głębiej, a przy okazji grzeje sprzęgło i skrzynię — to naprawy, przy których nasz rachunek wygląda śmiesznie. Nie daj się też namówić na holowanie linką za osobówkę kolegi: linka pęka, mocowania się wyrywają, a przy szarpnięciu ktoś może oberwać.
Jeśli samochód wystaje na jezdnię, włącz awaryjne i ustaw trójkąt, żeby ktoś w Ciebie nie wjechał — zwłaszcza o zmroku na wąskiej drodze gminnej. Przez telefon opisz, na czym stoisz (piach, błoto, śnieg, trawa), jak głęboko auto siedzi i czy laweta ma gdzie zaparkować w odległości kilkunastu metrów. Dobieramy do tego sprzęt przed wyjazdem.
Zadzwoń pod 535 456 815 — jesteśmy dostępni przez całą dobę, także w mroźne noce, gdy w dolinie Odry kładzie się mgła, a na drogach gminnych robi się ślisko.
FAQ
Najczęściej zadawane pytania
Czy po wyciąganiu coś się w aucie nie urwie?
Zakopałem się w piachu na drodze leśnej pod Chocianowem
Wjechałem na łąkę w dolinie Odry i auto siadło na podwoziu
Czy mam dalej próbować wyjechać sam, zanim dojedziecie?
Kolega oferuje holowanie na lince swoim autem. Warto?
Auto leży na boku w rowie — dacie radę?
Co sprawdzacie po postawieniu auta na drodze?
Zimą na drogach gminnych jest ślisko — jeździcie wtedy?
Drobne awarie
Gdy nie trzeba od razu lawety
Auto stanęło w Lubinie albo na trasie?
Zadzwoń — kwotę usłyszysz w rozmowie, laweta rusza od razu.


